Bo pasow sie nie chciało zapiac KOZAKA. I znowu mit o pustakach jezdzacych bmkami podtrzymany
_________________ Gość a ja sie nie poddam zrobie ten samochód 3,5bedzie
skasuj [Usunięty]
Wysłany: 5 Maj 06, 00:12
Z tymi pasami roznie bywa , moj znajomy zyje dzieki temu ze nie zapial pasow ...
Inny znowu zginal przez pasy , bo sie zaciely i spalil sie zywcem .
Ja sam nie wiem co o tym myslec , nie mniej jednak sam zawsze zapinam , tylko ze jako kierowca , jako pasazer zapinam gdy nie znam kierowcy itd lub mu nie ufam
Bob
Mój samochód:: Passat B5 TDI
Wiek: 24 Dołączył: 17 Paź 2005 Posty: 852 Skąd: West Yorkshire
Wysłany: 5 Maj 06, 00:15
ja prawie zawsze zapinam pasy. Jako kierowca i jako pasazer.
Nawet mam w schowku pod kolumną kierownicy taki specjalny nóż do przecinania pasów w razie się zatną
_________________ 148.5KM/313.5nM powered by DYNOSOFT
Moj kuzyn tez zyje bo nie zapial pasow. Jechal taunusem z 79 roku i jak skrecal to przywalil mu w bok tir przewozacy 24tony stali. Kuzyn mial wstrzasnienie mozgu a reszta pasazerow (3) wyszla bez szwanku. Ale prwada jest taka ze w 99% przypadkow pasy ratuja zycie i ja ich uzywam zawsze. A jak nie zapne to sie glupio czuje.
Mój samochód:: będzie to BMW
Wiek: 20 Dołączył: 13 Paź 2005 Posty: 1071 Skąd: Jelcz-Laskowice
Wysłany: 5 Maj 06, 13:34
Mój tato ładą samarą przy ok 50km/h udezył lewą stroną(na wysokości środkowego słupka) w drzewo, pasów nie zapiał i uderzenie odrzuciło go na prawy fotel(miał tylko nadwyręzone kręgi szyjne) a gdyby zapial pasy, one by go przytrzymały... i wole nie mówić co moglo by być wtedy, bo drzewo wbiło się na poziom kolumny kierowniczej....
Znowu ja mam niemiłe wspomnienie z brakiem pasów, w maluchu (gdzie z tylu nawet nie było pasow) w tył auta wjechał nam polonez, a my udeżyliśmy w punto.. i straciłem cztery mleczaki
Ja o pasach staram się pamiętać, i zapinam zawsze
_________________ "Wygrywa nie ten, kto ostatni zaczyna hamowac, tylko ten kto pierwszy zaczyna przyspieszac" Tomasz Sikora
panowie gdyby porównac jakies statystyki czy bezpieczniej jest w pasach czy bez nich to myslę że napewno wygrało by to pierwsze.
mi osobiście pasy uratowały życie,miałem tylko lekki wstrząs mózgu i bóle głowy przez około rok[nie polecam ]i byłem troszke pożdzierany; i całe szczęście że byłem spięty w rajdowe szelkowe,3-punktowe pasy bezpieczeństwa i siedziałem w sportowym ''kubełku''bo przy zwykłych siedzeniach i pasach to by mi łeb urwało
poza tym dużo osób na przednich siedzeniach ginie i doznaje obrażeń przez pasażerów z tyłu którzy nie mają zapiętych pasów.co z tego że z przodu są zapięci jeżeli przy wypadku pasażerowie z tyłu dostają takiego przyśpieszenia że łamia przednie fotele i ludzi którzy na nich siedzą
ja zapinam zawsze!!! no chyba że zapomne
Ja pasy zawsze zapinam, wiem ze przy uderzeniu bocznym moga zabic jednak wiekszosc wypadkow nastepuje przy wyprzedzaniu (mam na mysli nie stluczki a wypadki).
Pasy pasami ale zastanowcie sie jak przewozicie niektore rzeczy w aucie luzem laptopy , komorki inne ceizkie rzeczy ktore w najlepszym"wypadku" wybijaja zeby.
Polecam rownierz wzmocnic od strny bagaznika tylnia kanape poniewarz w starszych autach (ogolnie takiech z przed 98 mnie wiecej) crash-testy byy przeprowadzane bez uwzgledniania przesuwania sie ladynku w trakcie wypadku. nie wzmacniajcie deska , bo jak przywali w nia np
tv wieziony lub skrzynka z narzedziemi a ona sie zlamie to wbije sie komus z tylu w plecy.
Najlepsze sa rurki metalowe jakies szkielecik czy cos.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum