Wysłany: 30 Październik 07, 22:06 Ile trudu musieliście włożyć w bunie...
Witam
Skłoniłem się do napisania tego tematu ponieważ ciekawi mnie czy Wy również poświęciliście tyle pracy swoim bawarkom. Musiałem sporo zainwestować w moja bunie aby zaczęła się zachowywać tak jak należy.Wymieniłem nawet całe wnętrze bo wygładało jakby ktoś nozem pociął fotele i kanape.Nie będe wymieniał wszytkich czynności jakie wykonałem w garażu ,aby ratować auto za które dałem 3000 zl.Czesto miałem ochote to sprzedać w pizdu i zapomnieć o głupich problemach jakie sprawiała mi e30 z cykającym silnikem m40.Wcześnij miałem seata cordobe 1.6 GLX z 94r.,ktory nie sprawial problemow,ale on byl bezjajowy.Teraz jednak nie sprzedam buni i mam zamiar dalej doinwestowywac ,w najblizszym czasie zrobie swapa na 2.0,a pozniej to zalezy co do lba strzeli.
W porównwniu z satanem (znamy się nieco w r-lu) to ja miałem dużo lepiej. Gumy z przodu,
tarcze klocki, aku, klima. I jak po lecie z przyzwyczajenia (poprzednie auto - opel)
zajechałem do warsztatu, to mnie pogonili że nic nadal nie ma do roboty
Ostatnio zmieniony przez borsuk 30 Październik 07, 23:21, w całości zmieniany 1 raz
mniejwięcej mam podobną sytuację moja bunia ciągnie kasę od marca do nadal chociaż wcześniej miałem Mazde 323f i nie psuła się wcale ale zdecydowałem się na kupno trochę większego auta i ze względu na fakt że szkoda mi silników które pracują na gazie uznałem że to będzie diesel. Żałowałem już parę dni po kupnie buni za którą dałem 5000 i dołożyłem zaraz motor za 1700. Po jakimś czasie któś mi powiedział że muszę ustawic zapłon bo coś jest nie tak mechanik uznał że muszę zrobić rozrząd bo pasek do niczego i rolka już uszkodzona, potem zawieszenie przód a teraz poszła mi podpora wału ale pokochałem ten samochód za klasę z jaką jeszcze nigdy nie jeżdziłem i tyle.....
no coz... poprzednie auto - opel corsa '89 (ani razu nie mialem problemu przez 2 lata), wczesniej fiat 126p (wiecej czasu pod autem niz w aucie). teraz e36 coupe - w ciagu 6 mies. - 15 tys km. - 2 awarie ze nie chciala odpalic, ale raz pod domem, raz pod praca gdzie mialem auto pod nadzorem, wiec bez wiekszego stresu . w chwili obecnej 14-17l/100km po miescie Pb95. Mimo to jest to moja jedyna, najcudowniejsza... naj naj naj... i jesli ma ochote sie zepsuc to nalezy jej sie - za to ile mam przyjemnosci z jazdy. a co do wydatkow to mysle ze na drobnostki wydalem juz 1/3 wartosci auta
albo i lepiej (nie licze tego bo po co? ).
z ostatnich wydatkow to wymiana wszystkich olei i naprawa drobnych usterek (typu
"naprawa tapicerki w drzwiach" - czyli wymiana zatrzaskow i przykrecenie 2 srubek) 656 pln.
tak czy siak na pewno nie zamienilbym jej na jakiegos
badziewnego, komfortowego, taniego, szybkiego i bezawaryjnego japonczyka bez duszy.
1.Tylne zawieszenie bo coś dziwnie siedzi jakby ze dwie osoby były na kanapie.
2.Pompa paliwa.
3.Silnik,ponieważ klepie niemiłosiernie i obroty falują(swap na 2.0 m20 albo 2.0 m50)
4.Bebny
5.Wał
I już sam nie wiem co jeszcze
Wysłany: 31 Październik 07, 09:04 Re: Ile trudu musieliście włożyć w bunie...
DIEGO E30 napisał/a:
Witam
Skłoniłem się do napisania tego tematu ponieważ ciekawi mnie czy Wy również poświęciliście tyle pracy swoim bawarkom. Musiałem sporo zainwestować w moja bunie aby zaczęła się zachowywać tak jak należy.Wymieniłem nawet całe wnętrze bo wygładało jakby ktoś nozem pociął fotele i kanape.Nie będe wymieniał wszytkich czynności jakie wykonałem w garażu ,aby ratować auto za które dałem 3000 zl.Czesto miałem ochote to sprzedać w pizdu i zapomnieć o głupich problemach jakie sprawiała mi e30 z cykającym silnikem m40.Wcześnij miałem seata cordobe 1.6 GLX z 94r.,ktory nie sprawial problemow,ale on byl bezjajowy.Teraz jednak nie sprzedam buni i mam zamiar dalej doinwestowywac ,w najblizszym czasie zrobie swapa na 2.0,a pozniej to zalezy co do lba strzeli.
O kosztach gentelmani nie rozmawiają
1- wymiana pierścieni, panewek, uszczelki pod głowicą, przewodów od grzejnika, visco
2- wymiana koła pasowego sprzęgła
3- wymiana sprzęgła
4- lakierowanie całego auta
5- renowacja kierownicy
6- nowa gała biegów
7- nowe opony
8- filtry, płyny, oleje, nabicie klimy
jeszcze tylko przekładnia kierownicza
No ale... rozwleczone w czasie, koszty wbrew pozorom nie były tak kosmiczne z auta jestem bardzo zadowolony
_________________ ...::: devil inside :::...
Potrzebujesz ulotki ? Katalogu? Strony www ? Wizytówki ? - Pisz śmiało na priv lub GG.
Mój samochód:: bmw 525td 2001
Wiek: 34 Dołączył: 15 Mar 2007 Posty: 264 Skąd: wrocek
Wysłany: 1 Listopad 07, 01:18
ja też władowałem trochę kasy w bunie przez 7 miesięcy jak ją mam. aby na to zarobić to trochę trudu w to zarabianie włożyłem....
zrobiłem nią w tym czasie 22 tys km
- ok 9000 paliwo
- 800 różne drobne naprawy
- 500 letnie uzywane opony
- 600 wymiana filtru i oleju w skrzyni biegów
- 2000 nowe opony zimowe
- 1700 dwa przeglądy
- 1500 wymiana pogryzionych przez zwierzaki poduszek od pneumatycznego zawieszenia
- 3300 pełne ubezpieczenie
o kufa... prawie 20 klocków poszło w las a ja właściwie nic w niej specjalnego nie zrobiłem....
i po co założyłeś ten wątek???? wcześniej nie zdawałem sobie sprawy ile kasy wydaję na auto... a teraz jak tak myślę ile średnio miesięcznie wydałem to dochodzę do wniosku, że mnie nie stać na auto...
wwwrrrrr..... i po cholere ten wątek... moderator!!! kasuj go , bo będę musiał bunie sprzedać!!!
Ostatnio zmieniony przez gizbern 1 Listopad 07, 01:22, w całości zmieniany 1 raz
lapa
Mój samochód:: BMW 316 Compact E 36
Wiek: 37 Dołączył: 19 Wrz 2007 Posty: 55 Skąd: Wrocław
Wysłany: 1 Listopad 07, 10:39
no to ja przy Was wyglądam blado
autko kupiłem za 9000
a już (przez dwa miesiące) włożyłem :
3700 - naprawa układu chłodzenia (zagotowała sie), naprawa wspomagania, uszcelnianie silnika
550 - nowy zderzak i grill
620 - nowe lampy
400 - blacharka (progi + lakierowanie)
nie liczę paliwa i ubezpiecznie
a zostało jeszcze
tylne zawieszenie
poduszka pod silnikiem
Mimo wszystkiego nie oddam bumy
_________________ trochę zaniedbana ale cały czas inwestuje
Mój samochód:: Było E34,jest padlina czyli E36
Wiek: 29 Dołączył: 15 Kwi 2007 Posty: 554 Skąd: Szczytna
Wysłany: 1 Listopad 07, 11:51
Hmm...panowie. Co Wy tutaj liczycie??? Szczególnie gizbern.
- ok 9000 paliwo
- 800 różne drobne naprawy
- 500 letnie uzywane opony
- 600 wymiana filtru i oleju w skrzyni biegów
- 2000 nowe opony zimowe
- 1700 dwa przeglądy
- 1500 wymiana pogryzionych przez zwierzaki poduszek od pneumatycznego zawieszenia
- 3300 pełne ubezpieczenie
możesz powiedzieć,ze włozyłeś w auto 800zł,ewentualnie 1500zł za te pogryzione poduszki. Reszta niestety czekała by Cie przy każdym aucie! Każde trzeba tankować,każde trzeba ubezpieczać,robić przeglądy,kupować opony,zmieniać filtry! Ja np.kupiłem auto za 5tyś. włozyłem drugie 5tyś.w części,1000zł w materiały do pomalowania,lakierowałem u siebie w warsztacie,więc koszty znikome,a sprzedałem za 5tyś. Teraz kupiłem drugą za 4tyś. już w częsci wpakowałem 4.2tyś.i jeszcze nie jest w idealnym stanie,a do tego cała jest do malowania. Nie liczę tego,że pali 15-19l Pb,że ją ubezpieczałem,że zmieniłem opony i filtry. Każde auto tego wymaga. Teraz policzcie ile kasy wydajecie na swoje kobiety. Żałujecie? NIE! Więc nie liczmy takich rzeczy,dla mnie buma to kochanka,nie żałuje jej.
kurde... weź tych cyferek nie pisz... liczy się radość z jazdy wciśnięcie gazu, wir w baku i wciskanie w fotel, jazda jak po szynach, podgrzewane fotele, klima, atermiczne szyby, fotochromy.... perfekcyjne hamulce..... tego nie da inne auto mi nie dało dlatego to tak bardzo lubię ja wiem, że to tylko auto, ale ta moc i ten komfort...... nie powiem, że go kocham, bo wyszedłbym na zboczeńca
_________________ ...::: devil inside :::...
Potrzebujesz ulotki ? Katalogu? Strony www ? Wizytówki ? - Pisz śmiało na priv lub GG.
kurde... weź tych cyferek nie pisz... liczy się radość z jazdy wciśnięcie gazu, wir w baku i wciskanie w fotel, jazda jak po szynach, podgrzewane fotele, klima, atermiczne szyby, fotochromy.... perfekcyjne hamulce..... tego nie da inne auto mi nie dało dlatego to tak bardzo lubię ja wiem, że to tylko auto, ale ta moc i ten komfort...... nie powiem, że go kocham, bo wyszedłbym na zboczeńca
_________________
...::: devil inside :::...
samochód, a zwłaszcza ten który sie lubi, to jest taka skarbonka, wkłada się kasę i nie wyciąga, poza przyjemnością z jazdy w przypadku BMW. Ja w swojej przez ponad rok włożyłem już równowartość zakupu:
klocki
tuleje wahacza
łączniki stabil.
regeneracja maglownicy
wiskoza
rozrząd
cała hydraulika
tył amory
panewki korbowodowe
nowe opony
drugie sprężyny
system grający
dwie misko olejowe (sobie poleciały)
kopułka, palec
komp do gazu
nowa szyba przednia
łożyska
części karoseryjne (ramki, atrapki)
filtry, oleje itp.
i wiele, wiele swojej pracy, bo mechanicy wynieśliby mnie drugie tyle.
I wiecie co, jak przyjdzie mi wydać kasę na coś innego to drapie się po głowie, szczypie itp, a jak trzeba wydać na bunie to jakoś tak portfel mi się otwiera sam. Nie wiem co to jest
w mojej trzeba bylo wymienic amortyzatory z przodu i z tyłu i od spodu zakonserwowac za to wyszlo razem 1000zl z robocizna alufelgi z oponami 800 zł visco 90 zł diagnostyka komputerowa 50 zł i obsluga oleje filtry itd. po roku czasu dolozylem gaz i juz rok na gazie jezdzi. instalacja kosztowala 1500. a za autko 2 lata temu zaplacilem 7800 zl. teraz nie dziala abs, szyberdach i rdzewieja nadkola z tylu
_________________ Umysł bogacza zawsze sie dorobi nawet jak straci wszystko znów stanie na nogi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum