ja nigdy nie zapinam,chyba ze widze policje.Jak mam zginac to i tak zgine,i pasy nie pomoga.Kiedys dachowalem passatem przy 150km/h i gdybym mial zapiete pasy to bylbym krotrzy o glowe a tak bylem tylko w lekkim szoku.Zreszta jezdze beemka a nie zgnitym oplem,czy jakims tam daewoo
_________________ BMW,BMW PONAD WSZYSTKO
Bob
Mój samochód:: Passat B5 TDI
Wiek: 24 Dołączył: 17 Paź 2005 Posty: 852 Skąd: West Yorkshire
Wysłany: 6 Marzec 07, 10:34
ryniek100 napisał/a:
ja nigdy nie zapinam,chyba ze widze policje.Jak mam zginac to i tak zgine,i pasy nie pomoga.Kiedys dachowalem passatem przy 150km/h i gdybym mial zapiete pasy to bylbym krotrzy o glowe a tak bylem tylko w lekkim szoku.Zreszta jezdze beemka a nie zgnitym oplem,czy jakims tam daewoo
No z fajnego wychodzisz założenia dach przy 150kmh i tylko szok, nie wierze!!! Moze tyle jechałes ale w momencie dacha gdybyś miał 150kmh to dzisiaj nie pisał bys tego posta.
No cieszymy się, że jezdzisz BMW, ale twoje auto ma 19lat wiec nie jest tak wytrzymałe już jak nowe Daewoo czy Opel (to moze być dla ciebie szokiem wiem)
Czesto jakieś tam daewoo mają poduszki wiec moga uratowac życie.
Nie rozumiem swoją drogą takiego najeżdzania na opla i daewoo.
Pozdr.
_________________ 148.5KM/313.5nM powered by DYNOSOFT
dlatego to moja sprawa czy chcę zginąć czy nie, nie zapinając pasów nie narażam NIKOGO na niebezpieczeństwo, i chciałbym miec wolną wolę................
ja nigdy nie zapinam,chyba ze widze policje.Jak mam zginac to i tak zgine,i pasy nie pomoga.Kiedys dachowalem passatem przy 150km/h i gdybym mial zapiete pasy to bylbym krotrzy o glowe a tak bylem tylko w lekkim szoku.
Testy zderzeniowe przeprowadza się przy prędkościach rzędu 50 - 60 km/h. Przy takim uderzeniu osoba nie zapinająca pasów nabawi się co najmniej trwałego kalectwa i ciężkiego uszkodzenia ciała. Ale nikt nie mówi tego z powodu "swojego widzimisię" to jest po to, żeby mniej młodych kierowców (głownie tacy lekceważą przepisy) gineło lub zostawało kalekami. Za takiego pajaca bez pasów, który potem jeździ - ale na wózku inwalidzkim - płacimy wtedy wszyscy. Trzeba mu dać rentę, zapewnić rehabilitację itd. Po kiego byka głupek nie myślał ??
ryniek100 napisał/a:
Zreszta jezdze beemka a nie zgnitym oplem,czy jakims tam daewoo
Co do Daewoo zgadzam się - nie są najbezpieczniejszymi autami, ale OPLE - szczególnie te większe (chociaż nowa Corsa już też) mają po 5 gwiazdek w testach EURONCAP... nowe BMW 3, 5 z tego co wiem mają identyczne wyniki - więc skąd różnica w Twojej opinii ??
moim skromnych zdaniem,pasy sa po to aby je zapinac(w wyjatkowych sytuacjach na miescie moge sobie to odpuscic).nikt chyba nie wymyslil ich po to aby nam utrudniac jazde.nawet przy otwartym airbag-u lagodza choc troche zdezenie z nim.
(trolu??? gdzie u ciebie zmiescili 12 airow?
niewyobrażam sobie wogóle jazdy [szczególnie szybkiej] bez pasów!! przecież w razie poślizgu,przeciążenia latasz bez nich po całym aucie i niema możliwości panowania nad pojazem.jeśli ktoś niewierzy to niech sobie założy szelki sportowe,pospina się wnie i pojeżdzi ostro a potem spróbuje bez pasów ..heh przez okno wyleci.
jeżdziłem troszkę w rajdach miałem troszke dachów, wywrotek itp. i powiem wam że przynajmniej raz bym nie żył gdyby niemiałbym ich zapiętych p.s zawsze możecie zrobić doświadczenie: weżcie dziecko 2-3 miesięczne ,połóżcie je bez fotelika na siedzeniu potem sie rozpędzcie do 150km/h i gwałtownie zahamujcie....powodzenia życzę
napisales"nie zapinając pasów nie narażam NIKOGO na niebezpieczeństwo, i chciałbym miec wolną wolę................"
jezeli wjedziesz we mnie bez pasow i nie przezyjesz tego to twoim zdaniem nie narazasz mnie na nic?
Pasy trzeba zapinac i to nie podlega dyskusji , owszem czasem sa przypadki w ktorych
zapiete pasy utrudnią np wydostanie poszkodowanego na czas z auta ale jest to raczej
znikomy procent .
Znam jeden przypadek w ktorym mimo w sumie nie wielkiej predkosci bo około 70km
kobieta pasazerka na tylnym siedzeniu (bez zapietych pasów) nie przezyła wypadku (nie
bylo kolizji z drugim autem) mianowicie po wjechaniu w kałuze rozgrzana tarcza hamulcowa
sie skrzywiła przez co zarzuciło autem i wpadło ono do rowu uszkadzajac własciwie w
niewielkim stopniu przód jednak takie gwałtowne zatrzymanie w miejscu podziałało jak
katapulta na kobiete siedzaca z tyłu i wybijajac głowa tylna szybe wyladowała około 20
metrów od samochodu (uraz kregosłupa i smierc w przeciagu kilku minut ) majac
zapiete pasy najpewniej nic by jej sie nie stało , kierowca i pasazer ktory siedział z przodu
i mieli zapiete pasy nie doznali zadnych obrazen ...
Jesli o mnie chodzi to pasy zapinam zawsze , nawet jak jade gdzies bardzo blisko
poprostu przyzwyczajenie i jakos głupio sie czuje bez zapietych pasów
_________________
Ostatnio zmieniony przez Mordulec 7 Marzec 07, 23:59, w całości zmieniany 1 raz
Zależy gdzie jade , jak 200m do sklepu z prędkością góra 30km/h to nie zapinam bo raczej sie nie rozwale . Gdzieś w dalszą drogę oczywiście zapinam i pilnuje żeby wszyscy pasażerowie mieli je zapięte. Niedawno zdarzył sie wypadek koło Żmigrodu , czołowe zderzenie fiata Uno , ze skodą , Uno jechał mój kuzyn i chyba tylko dzięki zapiętym pasom chłopak jeszcze żyje.
_________________ Nie jedź szybciej niż Twój anioł stróż potrafi latać
Mój samochód:: bmw 525tds touring
Wiek: 35 Dołączył: 27 Mar 2006 Posty: 84 Skąd: DWR
Wysłany: 8 Marzec 07, 13:15
ja zapinam zawsze. Mój brat wyleciał z koziołkującego samochodu, zginął na miejscu.
koleś, który jechał jako pasażer, miał zapiete pasy i wyszedł z wypadku ze stłuczonym kolanem. Od tego czasu zapinam zawsze pasy. sam miałem wypadek pół roku temu, dzwon przy ok 80km/h, zapiete pasy i poduchy. Efekt, skasowana bunia im kilka zadrapań. Dlatego jestem zwolennikiem zapinania pasów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum