Problem nie polega na tym, że trzeba czy nie trzeba włączyć światła tylko na tym, że niektórzy je włączają a niektórzy nie. Taki samochód z wyłączonymi światłami jest wtedy dużo mniej widoczny na tle samochodów z włączonymi światłami. Tak jak ktoś już wcześniej napisał, nie potrafimy ocenić kiedy należy te światła włączyć więc ogólny nakaz będzie lepszy niż dowolna interpretacja poszczgólnych "mistrzów kierownicy" lub "służbistów" oszczędzających na żarówkach. Co do teorii spiskowej dziejów na temat lobby paliwowego to ja grzecznie apeluję... proszę o powagę. Przyczepiacie się do sprawy, która ma tutaj najmniejsze znaczenie.
Drugą sprawą jest wprowadzenie do produkcji świateł do jazdy dziennej, które mają tylko zaznaczyć pozycję samochodu na drodze. Na razie musimy użerać się ze zwykłymi światłami, które często nawet w nowych pojazdach są ustawione nieprawidłowo i oświetlają wierzchołki drzew i twarze nadjeżdżających z naprzeciwka.
Jeżeli już tak bardzo chcecie zaoszczędzić to wyjmijcie koło zapasowe, łopatę, itp. z bagażnika. Wywalcie wygluszenie i tapicerkę (przecież z tym wszystkim samochód zużywa jakieś 0,3 litra więcej na 100km ). Idzcie na siłownię i schudnijcie 10kg. Wtedy zaoszczędzicie więcej.
_________________ Marcin 'meles' Borsuk
Bezużyteczną rzeczą jest uczyć się, lecz nie myśleć, a niebezpieczną myśleć, a nie uczyć się niczego.
Meles pewnie masz rację, ale...........
nasze "kochane" państwo narzuca coraz wiecej obowiązków, opłat, nakazów, zakazów............. etc,
a samo nie robi NIC względem bezpieczeństwa............. wiec dlatego jestem przeciw, podobnie jak anty nakazowi zapinania pasów bezpieczeństwa....
Piotr, zgadzam się z Tobą co do... oportunizmu naszych kochanych rządzących. Znacznie łatwiej jest wprowadzić jakiś nakaz (tudzież zakaz) niż wybudować kolejne kilkaset kilometrów DOBREJ drogi. Jak to mówią w kabarecie: "To jest taka plaga naszych czasów i się z tym trzeba pogodzić.". Wiele na to nie poradzimy a będąc "anty" dla wszystkiego można się łatwo wpędzić w jakąś deprechę.
Ogólnie jestem tego zdania, że jeżeli wprowadzenie jakiegoś przepisu ma w skutku uratować choćby jedną osobę rocznie to warto go wprowadzić.
Bardziej zadowolony byłbym gdyby np. zaostrzono badania techniczne (nie chodzi o wymagania i warunki jakie musi spełnić pojazd dop. do ruchu, ale o ich egzekwowanie), bo wiadomo jak jest. Można za flaszeczkę przejść badanie czymś, co trudno nazwać samochodem.
_________________ Marcin 'meles' Borsuk
Bezużyteczną rzeczą jest uczyć się, lecz nie myśleć, a niebezpieczną myśleć, a nie uczyć się niczego.
Temat rzeka ...
Jazda na światłach jest obowiązkowa w krajach skandynawskich - tam słońce jest przez większą część roku bardzo nisko i razi kierowców. U nas takiej sytuacji nie ma (a przy najmniej rzadko) Jadąc dzisiaj rano do pracy (kierunek z zachodu na wschód) widziałem tylko światła nadjeżdżających z przeciwka aut. Tych, którzy "oszczędzają" nie było prawie w ogóle widać.
Sprawa jest bardzo prosta - lepiej wydać parę złotych więcej i być widzialnym niż oszczędzić i trafić pod tira.
Jest ciepły kwietniowy dzień. Jedziesz sobie wraz z rodzinką na weekend na zlot gdzieś poza Wrocławiem. Światła masz oczywiście wyłączone bo podkreślasz swoje niezadowolenie z ustawy wprowadzonej w rządzie, pasów oczywiście też nie zapinasz. Bierzesz kilka zakrętów, samochód trzyma się wyśmienicie drogi (w końcu to BMW). Słońce masz delikatnie w dupkę i jest ogólnie bardzo przyjemnie. Mijasz sobie lasek. Przez otwarty szyberdach wpada woń lasu. Z naprzeciwka jedzie sobie kolumna matizów z włączonymi światłami (widocznie jadą na zlot Daewoo). Kiedy mijacie się jeden wyjeżdża na lewy pas prosto przed Ciebie!! Twoja szybka reakcja nie wystarczyła na całkowite uniknięcie kolizji. W wyniku uderzenia wpadasz do rowu gdzie samochód uderza tylnym kołem w wielki kamień!! Dachujesz...
W wyniku wypadku Twój samochód zostaje doszczętnie zniszczony. Na szczęście wszyscy żyją. W Twoim wypadku nastąpiła kompresja kręgów szyjnych po uderzeniu głową w element karoserii przy dachowaniu nie będziesz mógł w pełni ruszać głową. Żonie nic się w sumie nie stało poza wstrząśnieniem mózgu i skomplikowanym złamaniem uda. Policja orzekła winę z Twojej strony gdyż manewr wyprzedzania kierowcy Daewoo był podyktowany pewnością iż nic nie nadjeżdża z naprzeciwka. Tracisz zniżki za bezwypadkową jazdę, musisz pokryć uszkodzenia samochodu, który w Ciebie uderzył a ubezpieczalnia nie chce Ci wypłacić na naprawę Twojego powołując się na decyzję policji.
Dzięki tremu zaoszczędziłeś rocznie jakieś 300 PLN na paliwo i 120 PLN na żarówki (wypasione PHILIPSY) i jednocześnie udowodniłeś, że sam potrafisz decydować o sobie i żaden rząd nie będzie ograniczał Twoich swobód obywatelskich!!! BRAWO!!!
_________________ Marcin 'meles' Borsuk
Bezużyteczną rzeczą jest uczyć się, lecz nie myśleć, a niebezpieczną myśleć, a nie uczyć się niczego.
hmmmmmm Meles niezła wizja ........
1. primo nie byłaby moja wina
2. dachowałem kiedyś bez pasów .............
3. takich historii mogę wymyślić tysiące masz światła , pasy, i kierowca tira zasypia na drodze, miazga............
więc...............
każdy ma swoje racje........próżna dyskusja
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum